rozmowa z £ukaszem Zbonikowskim, kandydatem na prezydenta W³oc³awka
Chcia³bym zarz±dzaæ tym miastem w sposób dynamiczny, nowoczesny, zgodnie z duchem wolnorynkowym, demokratycznym, aby ludzie po ka¿dej decyzji miejskiej odczuwali poprawê swojej sytuacji i nie byli zaskakiwani, ¿e rozkopuje siê ulice, likwiduje parkingi i dezorganizuje pracê.
Panie po¶le, od pewnego czasu coraz g³o¶niej mówi³o siê o tym, ¿e to w³a¶nie Pan bêdzie jednym z kandydatów ubiegaj±cych siê o urz±d prezydenta miasta.
Od kilku miesiêcy organizacje, z którymi czujê siê zwi±zany i z którymi wspó³pracowa³em, zachêca³y mnie do tego, abym to ja by³ alternatyw± dla obecnego prezydenta i wszystkich z³ych rzeczy, które dziej± siê w mie¶cie. Wiele osób z niepokojem ¶ledzi wydarzenia zwi±zane z W³oc³awkiem, chocia¿by zad³u¿anie miasta, podchodzenie do inwestycji zgodne z kalendarzem wyborczym, czyli trzy lata nic, a potem rozkopanie W³oc³awka. ¬róde³ niepowodzeñ szuka siê u radnych opozycyjnych, którzy przecie¿ nie rz±dz± miastem. Taki styl gospodarowania na granicy arogancji spowodowa³, ¿e poproszono mnie o kandydowanie na urz±d prezydenta. Nie planowa³em kandydowania. Prowadzê przecie¿ dzia³alno¶æ parlamentarn±. Liczy³em, ¿e spo¶ród obecnych samorz±dowców da siê znale¼æ dobrego kandydata, który wygra z SLD-owskim prezydentem. W tym roku zmieni³a siê moja sytuacja rodzinna, piêæ miesiêcy temu zosta³em szczê¶liwym ojcem i pojawienie siê na ¶wiecie Zosi bardzo mnie zmieni³o. Przyby³o mi obowi±zków, ale przede wszystkim wiele rado¶ci i tymi chwilami chcia³bym siê cieszyæ jak najd³u¿ej. Decyzja nie by³a prosta. Ale ilo¶æ osób prosz±cych mnie o kandydowanie oraz ich argumenty spowodowa³y, ¿e nie chcê zawie¶æ ich zaufania i powalczê o fotel prezydenta. My¶lê, ¿e skoro tyle osób mnie namawia³o, to tyle samo mnie poprze i mam ogromn± szansê wygraæ wybory.
Data og³oszenia decyzji nie by³a chyba przypadkowa.
Nieprzypadkowa i dla mnie symboliczna: 30. rocznica powstania NSZZ Solidarno¶ci, ruchu obywatelskiego, w którym dobrze siê czujê, bo zawsze wola³em byæ blisko ludzi a nie elit w³adzy. Podczas oficjalnej deklaracji towarzyszy³y mi osoby zwi±zane z Solidarno¶ci±, W³oc³awsk± Wspólnot± Samorz±dow± i Prawem i Sprawiedliwo¶ci±. Mam nadziejê, ¿e w kolejnym etapie dojd± tak¿e ludzie zwi±zani z Platform± Obywatelsk±, bo tak naprawdê przecie¿ nie mamy pola do sporu miêdzy PiS, PO i Solidarno¶ci±. Mo¿emy wspó³pracowaæ, a nie k³óciæ siê miêdzy III a IV RP. Musimy wreszcie skoñczyæ z PRL-em, którego we W³oc³awku jest jeszcze zbyt du¿o. My¶lê tu przede wszystkim o instytucjach miejskich, urzêdzie, spó³kach miejskich, jak chocia¿by spó³ka Baza - relikt gospodarki centralnie planowanej. Nie ma sensu, ¿eby miasto prowadzi³o hotel i restauracjê. To przechowalnia by³ych prezydentów i symbol marnowania pieniêdzy. Zastêpca prezydenta Jacek Ku¼niewicz twierdzi jednak, ¿e miasto musi utrzymywaæ restauracjê, ¿eby regulowaæ ceny. To absurd, pami±tka z poprzedniej epoki, kompletnie nieadekwatna do tego, co mamy dzi¶. Takie podej¶cie kompletnie dyskwalifikuje takie osoby do kierowania miastem
Recepta na dobre rz±dzenie?
Chcia³bym zarz±dzaæ tym miastem w sposób dynamiczny, nowoczesny, zgodnie z duchem wolnorynkowym, demokratycznym, aby ludzie po ka¿dej decyzji miejskiej odczuwali poprawê swojej sytuacji a nie byli zaskakiwani, ¿e rozkopuje siê ulice, likwiduje parkingi i dezorganizuje pracê. Funkcja odpowiedzialnego, dobrego prezydenta jest bardzo trudna, pracoch³onna i ciê¿ka i mam tego ¶wiadomo¶æ. To tak¿e bra³em pod uwagê podejmuj±c decyzjê o kandydowaniu. Zostaæ prezydentem jest o wiele trudniej ni¿ zdobyæ mandat pos³a. Ale najtrudniej jest dobrze rz±dziæ, bo jest to praca 24-godzinna. W mie¶cie mog± siê wydarzyæ ró¿ne sytuacje o ka¿dej porze dnia i nocy, wiêc s³u¿by miejskie razem z prezydentem powinny czuwaæ i szybko reagowaæ. Mam tego ¶wiadomo¶æ, bo przecie¿ bardzo d³ugo funkcjonujê w ¿yciu publicznym W³oc³awka. Dwie kadencje by³em najm³odszym radnym, dwie kadencje jestem parlamentarzyst±, a to jest zbiór do¶wiadczeñ, którego nie da ¿adna szko³a. By³em w koalicji i opozycji, wiec znam dwie strony medalu. Obserwowa³em dzia³ania osób, które do dzi¶ maj± istotny wp³yw na nasze miasto, jak chocia¿by Andrzej Pa³ucki. To do¶wiadczenie te¿ jest bezcenne. Nie ukrywam, ¿e ogromne do¶wiadczenie przynios³a mi praca parlamentarna. Dziêki niej mog³em zobaczyæ jak funkcjonuje wiele samorz±dów w Polsce. Podpatrzy³em wiele rzeczy, które mo¿na by by³o ¶ci±gn±æ do W³oc³awka. By³em w komisji infrastruktury, wiec pozna³em wiele korzystnych rozwi±zañ dla zwyk³ych, codziennych spraw.
Na przyk³ad jakie?
Trzeba wprowadziæ równe zasady i warunki dla wszystkich przedsiêbiorców czy handlowców. Nie mo¿e byæ tak, ¿e jednemu biznesmenowi umarzamy pó³ miliona z³otych, a drugiemu na pó³ roku rozkopujemy dojazd i parking, klient nie ma mo¿liwo¶ci dojazdu i nie ma za to rekompensaty, czy umorzenia podatku przez ten okres, kiedy handlowiec zosta³ pozbawiony mo¿liwo¶ci dochodu. Równe zasady powoduj±, ¿e wszyscy czuj± siê komfortowo i to ich praca i wysi³ek bêdzie procentowa³, a nie znajomo¶ci. To jest warunek bezwzglêdny, by jakiekolwiek miasto mog³o siê rozwijaæ. Ka¿de, chocia¿by najmniejsze zatrudnienie handlowca na targowisku jest bezcenne dla miasta. Mamy podwójny zysk: z jednej strony odci±¿amy Urz±d Miasta i MOPR, bo ludzie nie przychodz± po zasi³ek, a z drugiej p³ac± podatki.
Podczas niedzielnego spotkania z mediami powiedzia³ Pan, ¿e jednym z Pana zadañ, jako prezydenta miasta bêdzie zachêcanie m³odych ludzi, aby pozostali we W³oc³awku.
Je¿eli bêdziemy mieli W³oc³awek kolesiostwa i legitymacji partyjnej, to rzeczywi¶cie w mie¶cie zostan± tylko ci, którzy maj± miêkki krêgos³up i zapisz± siê do partii dla kariery. A m³odzi, zdolni wyjad±.
I w ten sposób wyzbywamy siê zdolnych, kreatywnych ludzi. Du¿e miasta kusz± ich prac±, rozwojem czy nawet ofert± kulturaln±, ale nie oznacza to, ¿e nie mo¿emy o nich powalczyæ, przeci±æ z³± passê. Przyk³adem porównywalnym dla W³oc³awka jest P³ock. Jeszcze niedawno wiêkszo¶æ z nas my¶la³a, ¿e jeste¶my na takim samym poziomie, teraz nikt nie ma w±tpliwo¶ci, ¿e P³ock nas wyprzedzi³. Miastem zarz±dza 34-letni prezydent PiS, który poprzecina³ wiele funkcjonuj±cych uk³adów. Przeprowadzi³ konkurs na zastêpów prezydenta, funkcje typowo partyjne. I okazuje siê, ¿e mo¿na lepiej gospodarowaæ pieniêdzmi, ¿e ma sta³y bud¿et i agencjê rewitalizacji miasta. To widaæ po paru latach funkcjonowania miasta. P³ock rocznie ¶ci±ga kilka ogólnopolskich imprez transmitowanych przez media, na które je¿d¿± w³oc³awianie. Miastem powinni rz±dziæ ludzie otwarci, a nie tacy, co patrz± na wszystko przez pryzmat partii. Sukcesywnie, na ³amach miêdzy innymi „Tygodnika Kujawskiego”, bêdê ukazywa³, co w mie¶cie mo¿na niewielkim kosztem zmieniæ i jakich dokonaæ dzia³añ, aby przynosi³y zysk. Nie jest sztuk± zad³u¿yæ miasto na 500 milionów z³otych, jak zrobi³ to prezydent Pa³ucki, zrobiæ sobie kampaniê, choæ po 4 latach nie mo¿emy zobaczyæ ¿adnej dobrej inwestycji.
Skoro tak trudno byæ dobrym prezydentem, to czy nie lepiej pozostaæ w opozycji i przygl±daæ siê poczynaniom w³adz miasta, nie braæ na siebie tak wielkiej odpowiedzialno¶ci?
Je¶li chcia³bym ¿yæ wygodnie, to na pewno nie zdecydowa³bym siê na kandydowanie, tylko pozosta³ pos³em. Nic nie wskazuje na to, bym ten mandat mia³ utraciæ. Je¿eli kiedy¶ zdecydowa³em siê, ¿e bêdê pracowa³ dla spo³eczeñstwa, to podejmujê siê trudnych zadañ, ¿eby co¶ rozwi±zaæ. Sam± obserwacj± nic nie wskóramy, bêdziemy jedynie patrzeæ, jak miasto zmierza ku degradacji. Mam tê ¶wiadomo¶æ, ¿e jako prezydent musia³bym ponie¶æ konsekwencje ju¿ podjêtych decyzji, chocia¿by zwi±zanych z obligacjami, ale obserwacja z wygodnego fotela nigdy nie by³a moim wyznacznikiem politycznym. Trzeba s³uchaæ ludzi, którzy wybieraj± radnych i prezydenta i wspó³pracowaæ ze wszystkimi radnymi, niezale¿nie jakie kluby reprezentuj±. Na tym polega samorz±dno¶æ. My¶lê, ¿e wspólnie z przedstawicielami PiS, PO, WWS i SD mogliby¶my wspólnie pokazaæ taki nowy, przyjazny i zgodny samorz±d. Bo zgoda buduje i W³oc³awek jest najwa¿niejszy.
Kampaniê wyborcz± zatem czas zacz±æ…
Ju¿ teraz widzê pewne symptomy u ekipy rz±dz±cej, która obrzydliwie atakuje mnie personalnie. Apelujê zatem o kampaniê merytoryczn± i kulturaln±. A w³oc³awian proszê o wsparcie i ¿yczliwo¶æ.
To najcenniejsze wsparcie ju¿ Pan otrzyma³ od ¿ony, choæ jak przyzna³a, decyzja nie by³a dla Pañstwa ³atwa.
Wiadomo, ¿e jako ¿ona i matka my¶li przede wszystkim o ognisku domowym, chcia³aby, abym by³ jak najczê¶ciej w domu. Z drugiej jednak strony wie, ¿e te funkcje, które pe³niê, s± czasoch³onne, a je¶li zosta³bym prezydentem miasta, to tego wspólnie spêdzanego czasu te¿ nie bêdzie du¿o. Kiedy mnie pozna³a wiedzia³a jednak, czym siê zajmujê i ¿e wiele obowi±zków spadnie na ni±. Za wsparcie i wyrozumia³o¶æ jestem jej bardzo wdziêczny.
Bierze pan pod uwagê mo¿liwo¶æ pora¿ki w wyborach?
Jak siê startuje, trzeba to wpisywaæ w plany. Ale zawsze startowa³em z nastawieniem, ¿eby wygraæ. Na razie mam stuprocentow± skuteczno¶æ. Na pewno dam z siebie wszystko i zaproponujê W³oc³awkowi tak± alternatywê, któr± warto rozpatrzyæ.
Rozmawia³a Katarzyna Czy¿ewska