Dziewięćdziesiąt lat temu, w sierpniu 1920 r., na wzgórzach szpetalskich toczyła się twarda i bezpardonowa walka o Włocławek. Nieliczne i słabo wyszkolone oddziały polskie stawiły zacięty opór atakującym bolszewikom. Heroizm i poświęcenie żołnierzy polskich weszły na stałe do panteonu historii naszego miasta.
Przez długie lata tzw. Polski Ludowej wojna polsko-sowiecka była tematem zakazanym. Rozmowy o wojnie 1920 r., w której „niezwyciężona” Armia Czerwona doznała totalnej klęski, toczyły się zwykle (jeżeli w ogóle) w zaciszu prywatnych domów. Dopiero zmiany polityczne, które zaszły w Polsce po 1989 r. umożliwiły otwarte pisanie oraz dyskutowanie o toczonym w latach 1919-1921 konflikcie z Sowietami.
W wyniku niepomyślnych operacji obronnych na białoruskim i ukraińskim teatrze działań, oddziały polskie od czerwca (na Ukrainie) i lipca (na Białorusi) znajdowały się w ciągłym odwrocie. Będące w pościgu za nimi armie sowieckie, pod koniec lipca 1920 r. zaczęły niebezpiecznie zbliżać się do centralnych rejonów Polski. Głównym przeciwnikiem oddziałów Wojska Polskiego były jednostki sowieckiego Frontu Zachodniego, dowodzone przez komfronta Michaiła Nikołajewicza Tuchaczewskiego. Siły te zgrupowane były w 4 związkach operacyjnych (4, 15, 3 i 16 Armia) wspartych dwoma zgrupowaniami niższego szczebla (III Korpus Kawalerii i tzw. Grupa Mozyrska). Oddziały Frontu Zachodniego znacznie przewyższały liczebnością i wartością bojową jednostki polskie Frontu Północno-Wschodniego gen. br. Stanisława Marii Szeptyckiego. W tej sytuacji nie były one w stanie powstrzymać nacierających dywizji Tuchaczewskiego. Pomimo to Wódz Naczelny WP marsz. Józef Piłsudski wydał rozkaz to stoczenia bitwy obronno-zaczepnej na linii Narwi i Bugu. Mimo dużego zaangażowania walczących oddziałów nie udało się ostatecznie powstrzymać sił bolszewickich. Przegrana bitwa przyniosła jednak pewne korzyści. Oto bowiem po raz pierwszy od początku sowieckiej ofensywy znad Auty i Berezyny, udało się zmusić nieprzyjaciela do dużego wysiłku bojowego oraz zadać mu znaczne straty. Ciężkie boje nad Narwią i Bugiem dały również niezbędny czas na przygotowanie skutecznej obrony Warszawy. Bitwa ta, pozostająca w cieniu Bitwy Warszawskiej, przyniosła jeszcze jedną strategiczną korzyść dla strony polskiej. Otóż po jej zakończeniu Tuchaczewski – analizując przebieg walk – doszedł do błędnego przekonania, że gros sił polskich wycofało się w kierunku na północ od Warszawy. Zgodnie z tym założeniem skierował on w ten rejon swoje najlepsze oddziały, co już wkrótce przyniosło dla Rosjan katastrofalny skutek podczas walk na przedpolach Warszawy.
W tym czasie w rejonie Włocławka trwały już prace fortyfikacyjne, które miały stanowić część umocnień obszaru dolnej Wisły. Były one prowadzone przy użyciu niewystarczających sił i środków stąd też tempo prac było bardzo niskie. Znaczny postęp w budowie umocnień polowych nastąpił od dnia 12 sierpnia, kiedy to w rejon Sierpca zbliżyły się oddziały sowieckiego III Korpusu Kawalerii dowodzonego przez komkora Gaia Dmitriewicza Bżyszkiana. Wkrótce też, w dniu 14 sierpnia, Naczelne Dowództwo Wojska Polskiego utworzyło Grupę „Dolna Wisła” (ze sztabem w Kutnie), której dowódcą został gen. bryg. Mikołaj Ignacy Osikowski. Grupa ta weszła w skład Frontu Północnego gen. br. Józefa Hallera (5, 1 i 2 Armia). Jej podstawowym zadaniem było dozorowanie odcinka Wisły od Wyszogrodu do Torunia oraz uniemożliwienie sforsowania rzeki przez oddziały bolszewickie. Szczupłe siły grupy rozlokowano przede wszystkim w ramach budowanych umocnień na przedmościach w Wyszogrodzie, Płocku i Włocławku.
Przedmoście włocławskie znajdowało się pod rozkazami dowódcy garnizonu miasta, płk Wojciecha Józefa Gromczyńskiego (ur. 1861, zm. 1937; płk służby stałej WP, były oficer armii rosyjskiej, uczestnik wojny rosyjsko-japońskiej 1904-1905 i I wojny światowej; organizator i dowódca 31. włocławskiego pp, od 6 grudnia 1919 r. komendant garnizonu Włocławek). Według danych z dnia 1 sierpnia 1920 r. załoga Włocławka składała się z batalionu zapasowego 14. pp i baterii zapasowej 4. pap (w sumie 16 oficerów i 760 szeregowców).
Prace ziemne nad rozbudową przyczółka mostowego prowadzone były od 3 sierpnia na prawym brzegu Wisły w rejonie Szpetala Górnego i Dolnego a także w mieście przy Bulwarach. Do robót tych skierowano żołnierzy batalionu zapasowego 14. pp oraz miejscową ludność cywilną. Od 5 sierpnia prace wspierała również grupa 300 ludzi (wzmocniona 7 sierpnia kolejnymi 300 osobami), którą zorganizował i wyposażył w sprzęt Magistrat miasta Włocławka. Przy budowie umocnień zaangażowano również ludność okolicznych wiosek, policję i urzędników miejskich. W dniu 11 sierpnia do budowy umocnień została oddelegowana grupa saperska kpt. Kazimierza Możdżenia, która dysponowała wyszkolonymi żołnierzami i odpowiednim sprzętem. Dozór nad prowadzonymi pracami obok polskich oficerów sprawowali także przydzieleni oficerowie armii francuskiej.
W chwili podejścia oddziałów nieprzyjaciela prace inżynieryjne na przedmościu nie były jeszcze ukończone. Umocnienia w większości składały się tylko z jednej linii okopów, które tylko w niektórych miejscach wykonano do głębokości stojącego żołnierza. Pozycje obronne najlepiej przedstawiały się w południowo-zachodniej części przyczółka. O wiele gorzej było na odcinku północno-zachodnim, gdzie w wielu miejscach nie wykonano właściwych okopów, a zapory z drutu kolczastego rozwinięto tylko w pobliżu dróg i zabudowań.
Równocześnie z pracami na wzgórzach szpetalskich prowadzone były roboty fortyfikacyjne na lewym brzegu Wisły. Do wykonanych okopów przy Bulwarach dołączono linię obronną stworzoną u wylotu mostu. Ponadto zbudowano stanowiska w rejonie Łęgu (około 4 kilometrów na wschód od Włocławka) i wsi Korabniki (5 kilometrów na północny-zachód od miasta).
W międzyczasie istotnie wzrosły siły miejscowego garnizonu wojskowego. W jego skład wchodziły: batalion zapasowy 14. pp, szwadron zapasowy 2. pszwol., bateria zapasowa 4. pap oraz pluton Policji Państwowej i pluton 1. psk. Większość żołnierzy w tych oddziałach stanowili ochotnicy i świeżo wcieleni rekruci, którym broń wydano dopiero 12 sierpnia. Źle przedstawiała się także sprawa zaopatrzenia w amunicję, gdyż na jeden karabin przypadało zaledwie 50 sztuk nabojów. Do 15 sierpnia oddziały polskie zostały jeszcze nieznacznie wzmocnione przez niepełny batalion marszowy 28. pp. W sumie oddziały polskie liczyły 1745 oficerów i żołnierzy oraz 8 karabinów maszynowych i 8 dział polowych kal. 75 mm.
Wobec narastającego zagrożenia płk W. J. Gromczyński wydał rozkaz obsadzenia w nocy z 11 na 12 sierpnia 1920 r. pozycji przedmościa. Skierowano na nie praktycznie wszystkie dostępne siły. Trzon obrony stanowił batalion zapasowy 14. pp, którym dowodził ppłk Alojzy Buntner. Jego oddziały wspierał szwadron zapasowy 2. pszwol. por. Romana Jakubowskiego. Całą posiadaną artylerię ustawiono na pozycjach w rejonie Kokoszki. Lewy brzeg Wisły od Włocławka do Gąbinka obsadziło 60 policjantów, których większość zajęła okopy w rejonie wsi Korabniki. Natomiast pozycje w rejonie Łęgu zajęła kompania rekrucka z batalionu zapasowego 14. pp, dowodzona przez por. Stanisława Hermana. W tym czasie prowadzone były również prace minerskie przy moście na Wiśle we Włocławku – zainstalowano ładunki wybuchowe, do których jednak nie było elektrycznej zapalarki.
Tymczasem w obszar dolnej Wisły zbliżała się bolszewicka 4. Armia komandarma Dmitrija Sawieliewicza Szuwajewa wraz z podporządkowanym jej III Korpusem Kawalerii. Realizacją głównego celu, czyli opanowania przepraw na Wiśle w rejonie Włocławka został obarczony III KK dowodzony przez komkora Gaja Dmitriewicza Bżyszkiana. Korpus ten należał do elity wojsk Frontu Zachodniego. Złożony był z dwóch doświadczonych w walkach dywizji – 10. i 15. Dywizji Kawalerii. Łącznie siły te miały liczyć 4694 szable, 39 karabinów maszynowych i 12 dział. Przeprawa na Wiśle we Włocławku wraz z samym miastem miała być zajęta przez oddziały 15. DK, zaś 10. DK nakazano sforsowanie rzeki na odcinku Nieszawa-Bobrowniki. Po kilkunastogodzinnym odpoczynku oddziały Gaja Bżyszkiana wyruszyły wieczorem 13 sierpnia z rejonu Sierpca w stronę Wisły, zajmując po drodze Lipno. Zanim jednak na dobre rozgorzały walki pod Włocławkiem, doszło do dramatycznych wydarzeń na dolnej Wiśle w rejonie Bobrownik.
W dniu 14 sierpnia 1920 r. w godzinach rannych podjazdy sowieckiego III KK dotarły do linii Wisły w rejonie Nieszawy. W położonych na prawym brzegu rzeki ruinach zamku krzyżackiego w Bobrownikach, Rosjanie zorganizowali zasadzkę na przepływające transporty zaopatrzenia. Ich ofiarą padły holownik „Lubecki”, który został zdobyty (załoga dostała się do niewoli) oraz statek uzbrojony Flotylli Wiślanej ORP „Moniuszko”, zatopiony po zaciętej walce. Jego dowódca 20-letni ppor. mar. Jerzy Pieszkański oraz kpt. ż. ś. Józef Mizera ponieśli śmierć (po zakończeniu walk obaj zostali pochowani na cmentarzu we Włocławku). W zagrożony rejon natychmiast skierowano oddziały z Torunia i Włocławka, które skutecznie uniemożliwiły przeprawę większych sił nieprzyjaciela na lewy brzeg Wisły.
W tym czasie pod Włocławkiem (14 sierpnia), w rejonie Bogucina pojawiły się oddziały rozpoznawcze bolszewickiej 15. DK. W trakcie intensywnej wymiany ognia Rosjanom udało się ustawić na wzgórzach koło wsi Falbanka 4 działa, które rozpoczęły ostrzał polskich pozycji oraz zabudowań Szpetala Górnego. Dopiero późnym popołudniem, około godziny 18.00 nieprzyjaciel przeprowadził silne natarcie wzdłuż szosy Lipno-Włocławek. Atak zakończył się niepowodzeniem, podobnie jak następny, przeprowadzony około godziny 22.00. Kolejną poważniejszą akcję przygotowali Rosjanie dopiero w godzinach wieczornych 15 sierpnia. Zaskoczeni atakiem żołnierze szwadronu zapasowego 2. pszwol. opuścili swoje pozycje, ale szybka reakcja płk W. J. Gromczyńskiego, który skierował w ten rejon pluton szturmowy pociągu pancernego nr 12 „Kaniów” i kompanię z batalionu zapasowego 14. pp, doprowadziła do odzyskania w godzinach rannych 16 sierpnia utraconych pozycji.
Decydujące uderzenie na pozycje polskie przeprowadzili bolszewicy 16 sierpnia o godzinie 12.00. Natarciem osobiście kierował dowódca III KK Gaj Bżyszkian. Atak na wąskim odcinku frontu przeprowadziła 157. Brygada Strzelców (około 700 bagnetów) przy wsparciu 1. i 3. Brygady Kawalerii z 15. DK. Oddziały rosyjskie po przełamaniu obrony szwadronu zapasowego 2. pszwol., plutonu szturmowego pociągu pancernego nr 12 „Kaniów” oraz części sił batalionu zapasowego 14. pp i plutonu pieszego baterii zapasowej 4. pap szybko kierowały się na most ku Wiśle. Sytuację próbował ratować płk W. J. Gromczyński kierując w ten rejon odwodową 2.(18.) kompanię kolejową w sile 78 żołnierzy, dowodzoną przez ppor. Michała Lubicz-Sawickiego. Dowódcy tej kompanii udało się chwilowo zawrócić część uciekających rekrutów z batalionu zapasowego 14. pp. Uderzenie tej kompanii wraz z oddziałem por. F. Boczarskiego nie zdołało odrzucić nacierającego nieprzyjaciela, którego piechota i spieszona kawaleria zmusiła załogę zachodniej części przyczółka do bezładnego odwrotu. W walce polegli por. F. Boczarski, por. Hipolit Sawicki, ppor. Michał Lubicz-Sawicki oraz kilkudziesięciu innych żołnierzy, wielu natomiast dostało się do niewoli. Duże straty poniosły oddziały obsadzające wschodnią część przedmościa. Tylko nielicznym udało się dotrzeć do mostu i schronić na lewym brzegu Wisły. Jedynie 1. kompania strzelecka por. Jakuba Hanejki, po walce na bagnety, przy minimalnych stratach przedostała się przez most do miasta. Przed wkroczeniem bolszewików do Włocławka powstrzymał pożar mostu, który płk W. J. Gromczyński rozkazał podpalić za zgodą dowódcy Frontu Północnego gen. br. J. Hallera. W tym samym czasie przybył do Włocławka nowy dowódca garnizonu, płk Józef Lewszycki, który natychmiast przystąpił do porządkowania rozbitych i zdemoralizowanych oddziałów.Według niepotwierdzonych danych przyjmuje się, że straty polskie w dniu 16 sierpnia wyniosły około 250 zabitych i rannych oraz ponad 500 wziętych do niewoli. Straty bolszewickie nie są znane. Wiemy, że w walkach pod Włocławkiem poległ dowódca 3. pułku kozaków Jewgienij Kiszkin.
Na widok uciekających po moście żołnierzy, ściganych przez Rosjan, wojska zgromadzone na lewym brzegu rozpoczęły bezładny odwrót, który podziałał demoralizująco na mieszkańców Włocławka. Na ulicach powstał nieopisany chaos i zamieszanie. Nastrój paniki wywołało pojawienie się nad miastem samolotu sowieckiego, który ostrzelał rejon Zielonego Rynku, zabijając jedną osobę. Nastroje paniki udzieliły się także mieszkańcom okolicznych miejscowości. Pogłoska o przekroczeniu Wisły przez bolszewików spowodowała, że większość mieszkańców Wieńca opuściła w pośpiechu swoje domostwa. Wśród nielicznych którzy pozostali był baron Leopold Jan Kronenberg z żoną Wandą, która w majątku prowadziła szpital dla rannych żołnierzy z Włocławka.
Noc z 16 na 17 sierpnia przeszła spokojnie. Rosjanie nie mogąc sforsować palącego się mostu zatrzymali się na prawym brzegu Wisły, poprzestając na nieregularnej wymianie ognia karabinowego z obrońcami. W dniu 17 sierpnia rozpoczął się artyleryjski ostrzał Włocławka. Pomiędzy godziną 12.00 a 14.00 na miasto spadło około 100 pocisków. Ostrzał spowodował pożar pałacu biskupiego, który doszczętnie spłonął. Liczne uszkodzenia odniosła katedra, seminarium duchowne oraz domy prywatne. Dzień później ostrzał miasta wyraźnie osłabł i był prowadzony sporadycznie.
Wobec klęski oddziałów sowieckich pod Warszawą i nad Wieprzem, oddziały III KK otrzymały rozkaz natychmiastowego wycofania się spod Włocławka i wyruszenia w kierunku Płocka. W celu osłonięcia odejścia kawalerii pod Włocławkiem pozostała 157. BS, która jeszcze w godzinach rannych 19 sierpnia próbowała ogniem artyleryjskim zniszczyć pociąg pancerny nr 12 „Kaniów”, manewrujący w rejonie stacji kolejowej.
Po opuszczeniu przez Rosjan pozycji pod Włocławkiem, w godzinach wieczornych 19 sierpnia, pierwsze grupy rozpoznawcze oddziałów polskich przeprawiły się na prawy brzeg Wisły. Wśród żołnierzy pracujących przy budowie przeprawy znajdował się kpt. Jędrzej Moraczewski, premier pierwszego rządu niepodległej Polski.
Ostatecznie sierpniowe walki o Włocławek zakończyły się sukcesem wojsk polskich. Miasto zostało utrzymane pomimo silnych ataków nieprzyjaciela, wybuchu paniki wśród wojska i ludności cywilnej oraz własnych, ciężkich strat. Jednocześnie udaremniono bolszewikom przeprawę przez Wisłę, zabezpieczając od północy i zachodu Warszawę i ważną linię kolejową Gdańsk-Warszawa. Straty w wyniku bombardowania artyleryjskiego były duże. Oprócz pałacu biskupiego i katedry szczególnie mocno ucierpiały domy znajdujące się w bezpośrednim sąsiedztwie walk.
Do skutecznej obrony Włocławka przyczyniła się również postawa części jego mieszkańców. Młodzież gimnazjalna ochotniczo wstępowała w szeregi Wojska Polskiego oraz brała czynny udział w przygotowaniu pozycji obronnych. W początkach sierpnia 1920 r. powstała złożona z mieszkańców Włocławka Straż Obywatelska, na czele której stanął naczelnik Ochotniczej Straży Ogniowej Franciszek Konwicki. Działające od listopada 1918 r. Pogotowie Wojenne Ziemi Kujawskiej utworzyło szpital i izbę chorych oraz stołówkę na dworcu kolejowym, na której wydano łącznie 90000 posiłków dla żołnierzy. W tym czasie członkowie Włocławskiego Towarzystwa Wioślarskiego stworzyli zespół sanitariuszy, który Magistrat miasta wyposażył w nosze. Warto podkreślić, że wszystkie te działania spotkały się ze zrozumieniem i wsparciem ze strony Rady Miejskiej i urzędników Magistratu.
W hołdzie bohaterskim obrońcom Włocławka, w miejscu spoczynku poległych żołnierzy na wzgórzu szpetalskim, mieszkańcy miasta wznieśli odsłonięty 1 października 1922 r. Pomnik Poległych Obrońców Wisły 1920 roku.
Znajdujące się w zbiorach Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej pamiątki związane z wojną polsko-sowiecką oraz obroną Włocławka w sierpniu 1920 r. są prezentowane na ekspozycji stałej w Muzeum Historii Włocławka przy ul. Szpichlernej 19.
Tomasz Wąsik